Szanuj zieleń
Dec. 14th, 2021 11:15 amZnaki „SZANUJ ZIELEŃ!” wiszą co sto metrów na drzewach wzdłuż rzeki. Każda tabliczka jest biała, na niej czarne i tłuste drukowane litery. Za nimi wykrzyknik.

Monolog składa się nie tylko ze słów, ale także z formy przekazu. Tak, jak orator wybiera miejsce przemowy i manipuluje głosem, tak i projektant tabliczek musi słowa ubrać w kontekst.
Co autor miał na myśli? Jaki przewidział mechanizm, który skłoni czytelnika do przestrzegania nakazu?
„SZANUJ ZIELEŃ!”. Tryb rozkazujący, podkreślony wykrzyknikiem. Pisarz stawia się w pozycji władzy nad czytelnikiem. Chce narzucić swoją wolę. Czym to wymusi? Czy próbuje dać mi do zrozumienia, że nieposłusznych czeka kara? Ale nie ma paragrafu – być może tylko udaje groźnego. Wielkie litery w internecie oznaczają krzyk – niemocny, bo krzyczeć może każdy.
Ale wielkie litery to też „UWAGA” i „WYJŚCIE EWAKUACYJNE”, które istnieją dla pożytku czytelnika i powinny być łatwo czytelne. Czysto użytkowe. Oficjalne. Podobnie, jak oficjalnie wygląda wybór kolorów: „SZANUJ ZIELEŃ” to czarne litery na białym tle, jak pisma urzędowe. Poważne, oficjalne i bezosobowe.
Wyłania się z tego intencja poważnego rozkazu, wydanego przez oficjalny autorytet, dla dobra czytelnika. Ale, gdy nade mną wisiał, jego groźby wydawały mi się puste, a w najgorszym zachęcały mnie swoją butą do przekory. W końcu oficjalne dokumenty są podpisywane przez tego, kto je wydaje. Chyba, że ten ktoś udaje silniejszego, niż jest, np. posługując się krzykiem i niejasną groźbą kary – nie lubię takich ludzi.
A co, gdyby znak był zielono-brązowy, z zawijasami albo w kwiatki?
Na pierwszy rzut oka widać byłoby, że autor włożył w niego więcej pracy, niż wymaga tego wystukanie wykrzyknika. Wydaje się to mówić: „zależy mi! Szanuj zieleń, bo to dla mnie ważne na tyle, że poświęcę na to trochę wysiłku”.
Ozdoby pokazują łagodne, nawet dziecinne podejście. No i brak wykrzyknika: prośba. Po zobaczeniu takiej tabliczki pierwszą myślą na pewno nie będzie myśl o karze. Najwyżej o wyrzutach sumienia, jeśli zasmucimy autora ignorując przekaz ze znaku.
Narysowane drzewo i kwiatek mówią: „lubię rośliny”. Bo jak często rysujemy rzeczy, których nie lubimy? Są obrazem tego, co utracimy, jeśli nie zastosujemy się do prośby: jedyną karą będzie utrata drzew i kwiatów. „Jeśli nie szanujesz zieleni, to ją stracimy.”
Wydaje mi się, że taka tabliczka skłoniłaby mnie do ostrożności, a na pewno do uśmiechu.
Dlaczego zatem nad rzeką wisiał ten pierwszy rodzaj, a nie drugi? Być może twórcy po prostu brakowało zasobów. Wydaje się, że lepiej mieć coś prostego i gotowego, niż pracować w nieskończoność nad czymś lepszym. To byłoby prawdą, gdyby nie to, że mowa jest trudna, a nieprzemyślany przekaz może spowodować przekorę albo niechęć. Podobnie w przypadku braku wyobraźni. Być może znak jest bardzo skuteczny wśród znajomych twórcy. Jeśli byliby to urzędnicy, to pasowałoby do ich stereotypu.
A może stworzenie skutecznego znaku w ogóle nie było celem twórcy. Ba, może twórcy nawet nie zależy na zieleni! Czyżby „SZANUJ ZIELEŃ!” było nieszczerym komunikatem, którego prawdziwy cel jest ukryty? Jak mogłoby do tego dojść?
Być może tabliczki są efektem biurokracji: urzędnik musi zrobić N rzeczy, aby wypełnić budżet, urzędnik wymyśla tabliczkę. Skuteczność działania nie musi mieć znaczenia, jeśli trudno ją zbadać.
Jednak mam nadzieję, że to brak fantazji. A zatem:
Urzędniku! Następnym razem zaprojektuj znak, na który miło patrzeć!
